Ryszard Tunkiewicz donosi - Forum

Autor Wiadomość
Wysłano: 2009-04-01 19:30:24
1.04.2009
Godz. 10.10. Przy pięknej pogodzie, w towarzystwie rodziny,
przyjaciół, dziennikarzy oraz Konsula Honorowego Litwy, z dziesięciominutowym opóźnieniem, wyruszyłem spod Zamku Książąt
Pomorskich w Szczecinie, w drogę do Wilna.

Fotoreportaż ze startu:
http://picasaweb.google.pl/Ryszard.Tunkiewicz/MarszDoKorzeni#
Wysłano: 2009-04-05 07:38:21
Ryszard Tunkiewicz donosi:

3.04.2009

Godz. 19.55. Dziesięć godzin w drodze. Za mną kolejnych 36 kilometrów. Miałem dzisiaj trochę problemów, bo mapa nie zgadzała się z rzeczywistością i nieco pobłądziłem. Śpię w lesie pod Chlebowem.

4.04.2009

Godz. 20.50. I znowu dziesięć godzin w drodze. Dzisiaj przeszedłem 34 kilometry. Jestem gdzieś pod Storkowem, nad jeziorem, dookoła cisza, słychać tylko kaczki i gęsi. Jutro odpoczywam.

Godz. 16.10. Jestem koło Ińska. Pogoda wspaniała, nogi nie bolą, wózek sprawuje się świetnie. Spotykam samych życzliwych ludzi, komentują mój marsz z sympatią i uznaniem, ktoś powiedział: 35 kilometrów dziennie na piechotę? Przecież to i rowerem jest dużo! Przed chwilą poprosiłem o kilka jajek w jednym z mijanych domów, gospodarz nie chciał pieniędzy, dał mi je za darmo... :)
Wysłano: 2009-04-09 09:19:54
Ryszard Tunkiewicz donosi:

7.04.2009

Godz. 21.20. Rano zimna kąpiel w jeziorze. Pogoda jest piękna, ale
wiatr przeciwny. Dużo miłych rozmów po drodze. Dzisiaj przeszedłem 31kilometrów, jestem za Bornem Sulinowem.

8.04.2009

Godz. 21.25. "Szary Bóbr" - tak nazwano mnie gdy wychodziłem rano z lasu, po nocy w żeremiach... :) Dzień był trudny, pięć godzin wędrowania po piachu i kilka w deszczu. Dostałem dzisiaj od dobrych ludzi chleb, jajka, a nawet szynkę. Wózek sprawuje się doskonale, ja staram się mu dorównać... :) Za mną następne 32 kilometry, jestem pod Węgorzewem Szczecineckim.
Wysłano: 2009-04-11 15:13:18
10.04.2009

Godz. 21.30. Jestem w Chojnicach, u dziennikarza portalu
www.chojnice.pl, ale na noc - zgodnie z zasadami Marszu - idę spać pod namiot. Dzisiaj przeszedłem mniej niż zamierzałem, lecz sporo czasu zajęły mi rozmowy oraz wywiady. Absolutnie jednak nie uważam tego czasu za stracony... :) . Myślę, że pójdę jednak do Gniewu zgodnie z pierwotną marszrutą Marszu, a stamtąd w dół Wisły do Mostu Knybawskiego, gdyż najkrótsza droga z Chojnic do tej przeprawy prowadzi wzdłuż trasy szybkiego ruchu, a wędrowanie poboczem nie jest ani przyjemne, ani bezpieczne.


9.04.2009

Godz. 20.45. Całą noc padało, ale wszystko wyschło podczas marszu. Po wyjściu z lasów musiałem pokonać bardzo nieprzyjemny odcinek - poboczem drogi szybkiego ruchu aż do Jaromierza koło Człuchowa, gdzie nocuję. Za mną kolejne 31 kilometrów, a w sumie ponad 270.

Godz. 13.30. Dzwonił Kuba Terakowski, rozmawiał z pracownikiem promu w Gniewie, który potwierdził, że prom nie ruszy wcześniej niż z końcem kwietnia i uprzedził, iż na żadną inną przeprawę w tej okolicy liczyć nie mogę. Muszę zatem zmienić marszrutę tak, aby przekroczyć Wisłę przez Most Knybawski.

Wciąż - zgodnie z koncepcją Marszu - śpię tylko pod namiotem, myję się i piorę w jeziorach, a telefon komórkowy doładowuję w sklepach. Na gruntowych i piaszczystych drogach ciągnę wózek, na asfaltowych pcham. Idę dość szybko, dużo rozmawiam z ludźmi po drodze, ale jeszcze nikt nie dołączył do mnie nawet na kilka wspólnie pokonanych kilometrów.
Odbieram też sporo miłych telefonów, dzwonił między innymi Wojtek Różycki, który w zeszłym roku obszedł Polskę dookoła - wzdłuż granic, dzwoniono też do mnie z Radia Gdańsk. Czasem pytam o drogę, ale muszę ostrożnie traktować podawane mi informacje, bo już kilka razy - zapewne nieświadomie - zostałem wprowadzony w błąd. Zauważyłem, że osoby, które pytam często mianem drogi określają tylko asfalt, natomiast polne trakty i leśne dukty w ogóle dla nich nie istnieją... :) . Wielkanoc zamierzam spedzić idąc, nie przewiduję świątecznej przerwy w Marszu.

Godz. 11.30. Właśnie dowiedziałem się, że z powodu wysokiego stanu wody, nie kursuje prom w Gniewie, gdzie zamierzam przeprawić się przez Wisłę. Mam nadzieję, że woda opadnie zanim tam dojdę, bo najbliższy Gniewu most jest dopiero w Knybawie, kilka kilometrów na południe od Tczewa.
Wysłano: 2009-04-14 16:23:16
Ryszard Tunkiewicz donosi:

13.04.2009

Godz. 20.10. Tu Samotny Wilk - tak mnie dzisiaj nazwano... :) . Szedłem dzisiaj jak burza - 52 kilometry, w 13 godzin. Jestem za Starogardem Gdańskim, jutro przekraczam Wisłę. Od Szczecina dzieli mnie już 415 kilometrów.

12.04.2009

Godz. 20.50. 34 kilometry najpierw niezbyt przyjemnie, bo drogą
główną, ale potem przez przepiękne lasy. Nocuję w Szlachcie.

11.04.2009

Godz. 21.15. 26 kilometrów, w tym 15 po piasku - jak nad morzem.
Ufff... Jestem w Rytlu.
Wysłano: 2009-04-16 09:33:00
15.04.2009

Godz. 21.10. Ptaki poszły spać, to i "wilk" też idzie... :) Jestem
koło Czernina, dzisiaj przeszedłem 27 kilometrów.

Godz. 17.00. Jestem w lesie, na długiej prostej łączącej Białą Górę ze Sztumem. Przed chwilą zatrzymał się przy mnie samochód, którego pasażerowie czytali o Marszu Do korzeni... :) Rano ostrożnie "ochrzciłem się" w Wiśle, ostrożnie - bo woda jest bardzo wysoka. Przechodziłem dzisiaj przez Piekło, mieszkają tam ludzie, żyją zwierzęta, jest szkoła, sklep, a nawet kościół. Nie przypuszczałem, że będę modlił się w Piekle... :)

14.04.2009

Godz. 21.00. Wreszcie zszedłem z "Drogi Śmierci" - czyli szosy numer 22, efekty brawury kierowców aż nazbyt dobrze widać tam na drzewach... Teraz jestem na Żuławach Wiślanych, pod Cygankami, nad samą Wisłą, w której jutro zamierzam się wykąpać. Za mną następne 36 kilometrów.
Wysłano: 2009-04-23 08:31:12
20.04.2009

Godz. 21.10. W nocy mróz, ale rozgrzała mnie zimna kąpiel poranna...
:) Myli się, kto myśli, że Warmia i Mazury są całkiem płaskie, tu
górka górkę pogania. Za mną kolejne 31 kilometrów, przede mną Reszel.

Pod adresem http://picasaweb.google.pl/Ryszard.Tunkiewicz/MarszDoKorzeniInne# opublikowane zostały właśnie zdjęcia z sobotniego spotkania z Kubą i Magdą, a na stronie http://ryszardtunkiewicz.republika.pl/18042009.htm
pojawił się reportaż z tego spotkania.

19.04.2009

Godz. 21.15. Tu słuchowisko z Jezioran: w nocy przymrozek, rano ciepła kąpiel w strumyku i w drogę. A na drogach spokój, zimno, pagórkowato.
Ugoszczono mnie u Wilniuków w Radostowie, chwała Im! Dziś jestem o 34 kilometry bliżej Wilna, niż wczoraj.
Wysłano: 2009-04-23 08:32:17
22.04.2009

Godz. 19.55. Właśnie dowiedziałem się, że sieć sklepów
www.e-horyzont.pl obiecała mi nowe buty tej samej marki jak te, w których idę - czyli Jack Wolfskin. Dziękuję bardzo! Poranek był
mroźny, wykąpałem się w Jeziorze Mamry i od razu zrobiło się
cieplej... :) . Skręciłem do Węgorzewa na spotkanie z lokalną prasą oraz dziennikarzem Radia Olsztyn Przeszedłem 38 kilometrów, nocuję pod Baniami Mazurskimi.

21.04.2009

Godz. 20.50. Rano niespodzianka - zaproszenie do Urzędu Miasta w
Reszlu, tam miła rozmowa z Burmistrzem oraz lokalną prasą i chwila odpoczynku przy kawie. Miasteczko jest pięknie utrzymane, zadbane i czyste - czuje się tu nastrój Cittaslow. A po drodze aż kilkadziesiąt (!) przyjaznych gestów od kierowców ciężarówek i kilka przerw na pogawędkę oraz uścisk dłoni. Trochę kluczenia i oto jestem nad Jeziorem Mamry, znowu trochę (36 kilometrów) bliżej końca drogi.
Wysłano: 2009-04-28 08:09:23
27.04.2009

Godz. 18.30. Myślami wciąż jestem przy niebywale miłym pożegnaniu, które przygotował dla mnie wójt gminy Rutka - Tartak, lecz muszę teraz bardzo intensywnie skoncentrować się na drodze. Tak nieprzyjemnie, to chyba jeszcze podczas Marszu nie było. Idę "Via Baltika", TIR pędzi za TIR'em, kto tędy nie szedł z wózkiem, ten mnie nie zrozumie... :) Nie mam wyboru, ale jeszcze dziesięć kilometrów i skręcam w boczną drogę.

Godz. 14.40. Tu Litwa, tu Litwa! Po bardzo miłym spotkaniu z wójtem gminy Rutka - Tartak, hojnie wyposażony w "wałówkę" i pożegnany przez wójta przy szlabanie, tuż po godzinie 13.00 przekroczyłem granicę i ruszyłem na Wilno! Licznik na przejściu granicznym pokazał 855 kilometrów, ale porównując jego wskazania ze słupkami przy drodze stwierdziłem, że zaniża wyniki o blisko 10 procent.


26.04.2009

Godz. 19.05. Kąpiel w Hańczy na dzień dobry i ciąg dalszy "Małych
Bieszczad" - wciąż z góry i pod górkę, w sumie 22 kilometry. Jestem w Rutkach, nad Szepszutą, do granicy zostało mi 10 kilometrów, jutro Litwa!

25.04.2009

Godz. 21.50. Ostatnie dwa dni były w jednym bardzo podobne do siebie: i wczoraj, i dzisiaj sporo błądziłem... W sumie pokonałem kilkanaście dodatkowych kilometrów. Dzisiaj bardzo miło przyjął mnie wójt Przerośli, pokrzepiony i zaopatrzony w "wałówę" ruszyłem na... spotkanie z TV Suwałki. Wczoraj przeszedłem 38, a dzisiaj 30 kilometrów. Śpię nad Hańczą.
Wysłano: 2009-05-02 19:34:11
1.05.2009

Godz. 18.00. I tak niepostrzeżenie minął miesiąc mojej drogi... Spałem w Grendave, dziś ruch na szosie był duży, czułem początek długiego weekendu, trochę trudniej było mi przez to wędrować. Doszedłem do Troków, dzisiejszy etap miał tylko 23 kilometry, nie śpieszę się.

30.04.2009

Godz. 19.05. Dziś koniec marszu już po 26 kilometrach. Następne
odcinki będą podobne. Weekend, relaks, cisza, tylko drzewa szumią i ptaki śpiewają. W poniedziałek, pod Konsulatem w Wilnie kończę Marsz. Szkoda... Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wirtualnie towarzyszą mi w drodze.

Społeczność

Posiadamy:
5180 użytkowników,
135567 zdjęć,
14000 postów.
629 wycieczek,
285 miast,

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Pamiętaj - nigdy, nikomu nie udostępniamy Twojego adresu email!

Ostatnio na forum

Świat wycieczki
Strona główna | Kontakt | Regulamin

Zwiedzaj Świat 2008 - Turystyka na Świecie
Lukana Łukasz Piernikarczyk
Przewodnik, turystyka na Świecie - Turystyka w najlepszym wydaniu