Tatrzańskie wspomnienia - Forum

1 2 następna strona ostatnia strona
Nawigacja stron
Autor Wiadomość
Wysłano: 2012-01-31 22:10:05

Toć Ty u mnie po takiej wyprawie Półgóralka! Pięknie. Murowniec 2005 też nas schronił  = Burza nadeszła  nagle od Liptowa , gdy opalalismy się na Kozim, zwiewalismy z góry z pełnymi porami.:) Pozdrawiam

Wysłano: 2012-01-31 23:05:33

Burza w Tatrach to coś niesamowitego. Przeżycie które długo się pamięta. Tej która nadeszła kiedy byłam na szczycie Jarząbczego Wierchu - nigdy nie zapomnę!

Pięknie opisałaś swoją wyprawę Toju. Bardzo malowniczo. Widać żeś nie ceper, ale  Półgóralka jak się patrzy! Pozdrawiam :-)

Wysłano: 2012-01-31 23:27:21

Danusiu i Adamie! Dzięki, określenie Półgóralka bardzo mi się podoba:)))

Jesli chodzi o burze w Tatrach, to przeżyłam jeszcze jedną niezapomnianą podczas podchodzenia na Szpiglasową Przełęcz. Zahuczała gromko jak byliśmy przy łańcuchach. Dostałam takiego szwungu,że hej! Pędziliśmy potem w dół ceprostradą w strugach ulewy, byle niżej i dalej od żelastwa. Z nami tuż przy nodze biegł lis, prawie do samego schroniska:)

Wysłano: 2012-01-31 23:48:23

"

 

Pogoda dopisała. Sierpniowy skwar i błękitne, spłowiałe letnie niebo. Słońce spiekliwe, jak przed burzą, ale ani jedna chmurka nie zapowiadała nagłej zmiany. Lecz "murowana" pogoda w górach, jeśli się zmienia, to zmienia się koło południa. A w południe zebrało się na Giewoncie ze dwieście osób.

Ciemne, burzowe chmury wylazły nagle z zakamarków nieba. Nad Giewontem niebo skłębiło się i poczerniało. Lunął deszcz i razem z deszczem rozpętała się burza pełna niezwykle silnych wyładowań elektrycznych. Zaskoczenie było zupełne. Zmiana pogody przyszła tak raptownie, że ludzie potracili głowy. Zamiast co sił w nogach zmykać jak najdalej od krzyża i grani i gdzieś w kosówce przeczekać nawałnicę, wszyscy, powodowani jakimś tragicznym instynktem, zbiegli się na szczycie, pod dwunastometrowym żelaznym krzyżem.

W pewnym momencie oślepiający błysk poraził skuloną gromadę. Potężny huk wstrząsnął skałą i groźnym echem potoczył się po górach. Ludzie przypadli do ziemi.

Świadkowie opowiadali później, że w ułamkowych odstępach czasu trzasnęło w Giewont co najmniej tuzin piorunów. Pioruny kruszyły skały i odłamkami raziły turystów.

Skutki okazały się straszliwe. Kiedy już przewaliła się burza, szczyt Giewontu przedstawiał widok, jaki widuje się na wojnie, gdy pocisk artyleryjski rozerwie się wśród biwakującej piechoty.

W odległości dziesięciu kroków od krzyża leżały zwęglone zwłoki doktora Leopolda Schonvogta i dudziarza Jana Mroza, syna słynnego grajka z Poronina. Zdarta z palców obrączka, spalona góralska spinka, stopiony zegarek i spalone koszule znaczyły drogę piorunu.

Po drugiej stronie krzyża znaleziono martwego Kazimierza Banę, sprzedawcę słodyczy. Bana, dla ochrony przed deszczem, trzymał nad głową tacę pełną ciastek. Domyślano się, że metalowy pierścionek ściągnął piorun i spowodował śmierć ciastkarza. Brat Leopolda, Erwin Schonvogt, został odrzucony o sześćdziesiąt metrów od krzyża, a w chwili uderzenia piorunu znajdował się tuż obok brata. Mimo rychłej pomocy i przewiezienia do szpitala w Krakowie Erwin zmarł po dwutygodniowej walce ze śmiercią.

Naliczono sto trzydzieści osób kontuzjowanych, poranionych lub porażonych piorunami. Członkowie Pogotowia zastali istne pobojowisko. Zaszokowani leżeli bez ruchu, niezdolni do wypowiedzenia słowa. Ranni powpełzali w kosówkę, kryli się w złomach skalnych, nie reagowali na wołania, bierni, otępiali czekali na śmierć. Szok był tak silny, że ludzie, którzy wyszli z nieszczęścia bez szwanku, leżeli z twarzami wciśniętymi w ziemię. Ratownicy musieli ich siłą stawiać na nogi i zmuszać do opuszczenia szczytu. Nikt dobrowolnie nie opuszczał kryjówek. Nikt z ocalałych nie mógł wykrztusić słowa ani zawołać przeszukujących Giewont ratowników. Akcja przeciągnęła się do zmroku. Z nastaniem zmierzchu na stacji kolejki w Myślenickich Turniach zapalono silne reflektory. W ich świetle do późnej nocy przetrząsano szczeliny, żleby i kosówki. Znajdowano bezwładne ciała, których jedyną oznaką życia były nerwowe dreszcze. Poszukiwania trwały długo, nikt nie wiedział, ilu turystów zaskoczyła burza.

Wydawało się, że katastrofa na Giewoncie i wstrząsające wrażenie, jakie wywołała w całej Polsce, stanie się groźnym ostrzeżeniem na przyszłość. Okazało się jednak, że pamięć ludzka jest zawodna, że patrząc w bezchmurne niebo, nie sposób uwierzyć w katastrofalne skutki burzy w górach.

Szczyt górski jest naturalnym piorunochronem, przyciąga pioruny z zadziwiającą skutecznością. Bywa, że burza jeszcze niby daleko, a na graniach i szczytach już się pojawia pulsujące iskrzenie. Turysta, który w tym czasie znajdzie się na szczycie, doznaje uczucia, jakby poddano go elektryzacji. "Włosy dosłownie stają dęba - strach też robi swoje - ciarki biegają po grzbiecie, a nad głową pojawiają się "ognie świętego Elma". Głowica czekanu zaczyna raptem łaskotać dłoń. Doświadczony łazik górski pozbywa się wtedy wszystkich metalowych przedmiotów i stara się jak najdalej odejść od szczytu i grani. Na zboczu - im niżej, tym lepiej - wyszukuje osłoniętą kryjówkę i tam czeka cierpliwie, aż niebo się uspokoi.

Burza w górach to przeżycie dla ludzi o mocnych nerwach i ludzi obeznanych z górami. Wrażenie wstrząsające. Świat nagle ciemnieje. Skalne ściany potężnym echem wzmagają siłę grzmotów. Huczą całe góry. Huk paraliżuje wolę i obezwładnia ciało. Ogłuszony człowiek traci momentalnie orientację. Ulega złudzeniu, że pioruny biją nie z góry, lecz z boku, z dołu, ze wszystkich stron. Kto przeżył burzę w górach, wie doskonale, jak trudno utrzymać nerwy w karbach. Narastający łoskot, trzask kruszonych skał, hurkot spadających kamieni - wszystko to przewraca do góry nogami cały zdrowy rozsądek. Człowiek poddaje się panice i wtedy zachowuje się tak, jak zachowali się niedoświadczeni turyści na Giewoncie. Zrywa się z bezpiecznego miejsca i spieszy jak ćma do ognia."




Źródło: "W stronę Pysznej" - Stanisław Zieliński - Zysk i S-ka Wydawnictwo - Poznań 2008 (fragment rozdziału "Giewont i poczciwe Wierchy")


 

Wysłano: 2012-02-01 08:36:56

Fajna relacja o mijescach które znam. Chcialbym tylko dodać, że nazwa Wodogrzmoty Mickiewicza zostały oficjalnie nazwane na upamiętnienie sprowadzenia prochów wieszcza na Wawel, stąd nazwa.

 

Lubię fotografować w górachwww.robertubanski.pl tam moje fotki z Tatr.

Polecam Zakopane noclegi, które od 2001 dają najlepsze miejsca noclegowe w Zakopcu

 

Wysłano: 2012-02-01 09:48:21

Niesamowity opis burzy przedstawiasz Adasiu! Tak, burza w górach jest bardzo niebezpieczna, ale wiemy doskonale, jak  z nikąd potrafi się zjawić i nagle zaskoczyć. Nagle przychodzi i nie zawsze jest gdzie się schować. Ja najgroźniejszą burzę – a były ich chyba  naraz ze cztery- na Jarząbczym- przeżyłam wbita w załomy skalne- na płasko, wśród lejących się potoków wody…

Wysłano: 2012-02-01 10:14:51

Nooo, Toja , toć to (prawie) góralka , jak sie patrzy! Pikna opowieść, hej!

Adasiu, burza : piekna, niebezpieczna a fascynujaca zarazem!

pozdrawiam a Toja ma piąteczkę:)))

Wysłano: 2012-02-01 12:03:34

Pokazałaś miejsce bardzo mi bliskie, gdyż właśnie tam po raz pierwszy w życiu musiałem poruszać się przy pomocy łańcuchów, a ja bałem się tego jak diabeł święconej wody.

Był sierpień, a tu w nocy przed wycieczką spadł śnieg i było zimno, a ja ubrany prawie jak na plażę. Ale to nic w porównaniu ze stresem, który nadszedł, kiedy ni stąd ni zowąd pojawiły się łańcuchy, a odwrotu nie było. Potem okazało się, że grupa, czyli moje koło PTTK , specjalnie mi nie powiedzieli o łańcuchach, bo nie pojechałbym z nimi. A tak zostałem postawiony przed faktem dokonanym i okazało się.... że doskonale dałem sobie radę. W ten sposób pokonałem kolejną swoją słabość.

Pięknie, że to przypomniałaś, lubię oglądać miejsca, które znam, a gdzie dawno nie byłem.

Pozdrawiam.

Wysłano: 2012-02-02 18:27:30

http://www.obiektyturystyczne.pl/najlepsze.noclegi/webredir/?id=4383/

zapraszam do Korbielowa!

Wysłano: 2012-03-08 19:54:05

Witam TOJA. Ciekawa ta  twoja opowiesc o Spacerach po  gorach ( i nie tylko ) .  Osobiscie  uwielbiam  gory , w ktore jade  za kazdym razem jak pozwala mi czas. Tatry to sa prawdziwe  gory ( Polska ) , . 

Chodzilo sie kiedys po  ZAWRACIE , KOZICH WIERCHACH ,RYSY  3 razy , Tatry Slowackie  itp. .  

pozdrawiam    Karol Barsolis

 

Ostatnio edytowany: 2012-03-09 15:28

1 2 następna strona ostatnia strona
Nawigacja stron

Społeczność

Posiadamy:
5186 użytkowników,
136112 zdjęć,
14040 postów.
631 wycieczek,
285 miast,

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Pamiętaj - nigdy, nikomu nie udostępniamy Twojego adresu email!

Ostatnio na forum

Świat wycieczki
Strona główna | Kontakt | Regulamin

Zwiedzaj Świat 2008 - Turystyka na Świecie
Lukana Łukasz Piernikarczyk
Przewodnik, turystyka na Świecie - Turystyka w najlepszym wydaniu