|
|
Wysłano: 2009-08-20 00:37:20
Dzięki za uznanie, w sumie te wycieczki to sama przyjemność.
Ten rok mam trochę pokręcony przez kontuzję jakiej nabawiłem się przy zjeździe na nartach w styczniu. Pokręcony bo musiałem zrezygnować z wielu wypadów przede wszystkim w góry. Musiałem się zadowolić nizinami, lub nie wielkimi wzniesieniami.
Powoli odzyskuję dawną sprawność, moim marzeniem jest wyprawa na własnych nogach w Tatry, ale w tym roku chyba mi się to jeszcze nie uda. W ostatnich dniach w formie treningu udało mi się zdobyć Wielką Sowę, Chełmiec, Szczytnik, Szczeliniec i parę innych podobnych górek leżących na Dolnym Śląsku. Kiedyś taki marsz był dla mnie zwykłym spacerkiem, a teraz to jest wielki wysiłek i duży dyskomfort z powodu nie sprawnych do końca kolan. Przede mną jest jeszcze wiele godzin rehabilitacji, na nartach może szusował już nie będę, ale po górach mam nadzieję że jeszcze sobie pochodzę.
|
|
|
Wysłano: 2009-07-21 11:16:43
Wyjaśnienie przyjęte :)
Jeżeli atrakcje przez ciebie opisane są ci tak bliskie i znajome to nie dziwię się że możesz je odwiedzać w tak szalonym jak dla mnie tempie.
Ja osobiście potrzebowałbym na tak wyczerpującą wycieczkę o wiele więcej czasu, aby móc rozkoszować się do woli tymi przepięknymi miejscami.
|