Będąc w Chorwacji zwiedziłam też przepiękne miasto - Dubrownik, liczące półtora tysiąca lat. Ta "Perła Adriatyku" leży na Wybrzeżu Dalmatyńskim, na cyplu skalistego półwyspu, u podnóża wapiennego łańcucha górskiego. To zabytkowe miasto bez wątpienia stanowi klejnot południowej Dalmacji.
Oczywiście najważniejszą częścią naszej wycieczki do Dubrownika był spacer po średniowiecznych, potężnych kamiennych fortyfikacjach. To najbardziej charakterystyczna i znana budowla miasta, wijąca się wzdłuż wybrzeża i opadająca do morza.
Przyznam się, że wędrując tymi murami obronnymi ciągnącymi się prawie dwa kilometry, momentami marudziłam, że gorąco, że bolą nogi, ale rzeczywiście rozciągający się stamtąd widok zapiera dech w piersiach - z jednej strony błękitne morze, z drugiej tysiące czerwonych dachów tak charakterystycznych dla tego kraju. Ale Dubrownik To nie tylko mury obronne, niemal na każdym kroku spotkać tu można zabytki historii, których nie zdołał złamać czas ani wojna...
Teraz, kiedy oglądam zdjęcia, które tam zrobiliśmy, cieszę się, że mogłam zobaczyć to wspaniałe miasto wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO, które tak chętnie odwiedzane jest przez rzesze turystów z całego świata. I trochę mi wstyd, że marudziłam. Mama twierdziła, że kiedyś docenię fakt, że byłam w Dubrowniku, ale nie myślałam, że tak prędko.