Turcja to na razie najodleglejszy kraj, jaki udało mi się zwiedzić. Leży na pograniczu Europy i Azji i to przenikanie się zupełnie różnych kultur daje się tutaj naprawdę zauważyć.
Jest to kraj kontrastów - bogate miasta, biedny interior, oblegana Riwiera Turecka i wznoszące się tuż obok puste Góry Taurus, roznegliżowani, radośni turyści i osłonięte od stóp do głów, zmęczone kobiety miejscowe. Życie Turczynek nie jest łatwe, a ich pozycja nie do pozazdroszczenia, ale starczy o tym...
Wszak kraj to olbrzymi, przepiękny, w większości górzysty, a nasza podróż niezmiernie ciekawa. Dość powiedzieć, że wybraliśmy się do Turcji w 4 osoby na 3 tygodnie, średniej wielkości samochodem, bez klimy, za to zaopatrzeni dodatkowo w namiot i śpiwory na ewentualne biwaki nocne. Auto pękało w szwach. Pozdróż tam trwała 3 dni (spaliśmy w samochodzie !), "osiedliśmy" jakieś 10 km od Alanyi na Riwierze Tureckiej, a po drodze zwiedziliśmy Efez i Pamukkale.
Drogi w Turcji to też rzecz warta opisania. Miejscami całkiem niezłe, gdzie indziej znów najzwyczajniej w świecie znak, że droga uszkodzona na odcinku... bagatela 30 km i co?? I nic, każdy jedzie normalnie i mało się tym przejmuje. Kamienie lecące spod ich kół na naszą szybę?? Cóż w tym dziwnego. Czasem też na drodze stoi krowa, i czeka, nie wiadomo na co, za to wiadomo, na co my czekamy, aż ona raczy zejść z drogi :)
A kierowcy trąbią. O zmierzchu, o świcie, na dzień dobry i na spadaj. Po prostu trąbią, to ich sposób na życie. Łatwo tam o wypadek, a ciężarówek naprawdę trzeba się strzec.
Na miejscu basenik pod oknami, morze na wyciągnięcie dłoni, raj, tylko gorąc nieco doskwierał, no i nuda, toteż urządzaliśmy sobie wycieczki lokalne i nie tylko. Dość dobrze spenetrowaliśmy Alanyę - bardzo ładne turystyczne miasto na samym wybrzeżu. Ciekawym przeżyciem były wizyty na miejscowym targu (nie należy kupować niczego w cenie podanej na karteczce, a tym bardziej zaoferowanej przez sprzedającego, targowanie to ulubione, narodowe zajęcie Turków, a przyznam że i nam się spodobało). Na targu koniecznie trzeba kupić sobie Oko Proroka - niebiesko-białe oczko - koralik - talizman Turków, pojawia się wszędzie i w dużej ilości.
Świetna była też przejażdżka "ichnim" autobusem - ta półgodzinna podróż więcej powiedziała nam o Turcji i samych Turkach niż 2-tygodniowy pobyt na typowych wczasach :)
Poza tym zobaczyliśmy potężny zamek w Anamur, a w drodze powrotnej wstąpiliśmy do jednego z największych meczetów Turcji, w mieście Edirne, na samej północy kraju. Na mnie jednak największe wrażenie wywarła Kapadocja - bajkowa kraina w środku Turcji, oderwana od świata, taka inna, piękna, magiczna...