Anamur to najdalej na południe wysunięty punkt Riwiery Tureckiej, położony w prowincji Icel, na wschód od Alanyi. Pewnego dnia wybraliśmy się tam na całodzienną wycieczkę. Już sama podróż przyniosła niesamowite przeżycia, a to za sprawą wspaniałej trasy prowadzącej do tego miasta.
Droga wije się wzdłuż wybrzeża niezliczonymi serpentynami, to w górę, to w dół powodując wywracanie żołądka. Za to widoki, jakie po drodze można zobaczyć wynagradzały wszystko - po jednej stronie góry, po drugiej lazurowe morze, które miejscami było kilkaset metrów poniżej naszego samochodu, a podłoże kończyło się w miejscu zakończenia asfaltu.
Pierwszym celem wyprawy był Anamurion (około 5 km od Anamuru) - ruiny grecko - bizantyjskiego miasta. Jest to jedno z nielicznych tak dobrze zachowanych miast antycznych, z kościołami i wystawnymi domami oraz pięknym akweduktem. To, co pozostało do czasów obecnych, pięknie wkomponowane jest w okazałe wzgórze.
Po opuszczeniu Anamurium ruszyliśmy dalej i już po chwili cieszyliśmy oczy przepięknym widokiem wspaniałej twierdzy Mamure Kalesi. Ten potężny Zamek Krzyżowców znajduje się około 5 km od miasta Anamur. Pierwszą budowlę zbudowali tu Rzymianie w III wieku, później zamek przejęli Bizantyjczycy, a w 1221 roku kontrolę nad warownią zdobyli Seldżukowie. Zbudowali wówczas meczet oraz łaźnie tureckie.
Zamek posiada 3 dziedzińce, na zachodnim stoi zachowany w bardzo dobrym stanie, nadal czynny historyczny meczet z pojedynczą minaretą. W obrębie potężnych murów, przy głównym wejściu wznosi się wysoka baszta, na którą można wspiąć się, by podziwiać fantastyczne widoki.
Łazikowanie po rozległych obwarowaniach, schodzących prosto do morza, było bardzo przyjemne. Takie zwiedzanie to mi się podoba, bez biletów, przewodników, po zakamarkach, gdzie dusza zapragnie i nogi poniosą.