Jak zdobywamy Krywań. - relacja z podróży

Termin podróży: 2009-09-02
Trzy Studnie - Gronik - Rozdroże pod Krywaniem - Krywań - Rozdroże pod Krywaniem - Pawłowy Grzbiet - Rozdroże przy Jamskim Stawie - Trzy Studnie


Tagi: piesza, górska, bardzo trudna
Piękny słoneczny dzień, właśnie dla takich, którzy potrafią spakować się za 5 minut, zadzwonić do znajomych z propozycją wyruszenia na trasę.
Idziemy na Krywań, zabieramy chętnych i szybko podejmujemy decyzję. Idziemy zielonym szlakiem od Trzech Studniczek, gdzie na parkingu zostawiamy z pełnym zaufaniem auto, czterem zalanym piwskiem parkingowym.
Parkingowi ( bo trudno wyczuć który właściwy), z wielką serdecznością pokazują nam w którą stronę mamy się udać, nie wyjaśniamy, że ich rady są zbędne, lecz miło dziękujemy i oddalamy się, słysząc jeszcze zasadniczą informację, ze na Krywaniu piwa nie kupimy.
Pniemy się mozolnie pod górę, trasa w zasadzie nie ma płaskich odcinków, jest monotonna i dłuższy czas pozbawiona widoków. Dopiero na wysokości kosodrzewiny zaczyna się rozpościerać panorama. Mocna strona tej trasy polega na tym, ze ochrania od słońca.
Kiedy wychodzimy ponad granice kosodrzewiny, już nie ochronimy się przed nim. Tu zwalniamy robiąc zdjęcia i podziwiając rozpościerające się widoki..
Pierwszy dłuższy odpoczynek robimy przed skrzyżowaniem tras zielonej z niebieską.
Z dali podziwiamy majestatyczny wierzchołek Krywania, który z daleka wydaje się nam łagodny. Niestety mimo, ze niebieski szlak prowadzi na sam szczyt, do pewnego miejsca, gdzie widać dopiero wyraźnie ścieżkę, turyści pną się z rożnych stron wybierając dla siebie tylko właściwe wyjścia. Droga nie należy do łatwych ( wygrywają „ długonodzy”).
Nasz czas wejścia ( i innych), nie miał nic wspólnego z informacją o trzech godzinach! Ostatni odcinek jest bardzo trudny, (przydałyby się jakieś asekuracyjne łańcuchy), duże śliskie płyty skalne, drobne ostre zagłębienia, utrudniały postawienie stopy.
Wreszcie dotarliśmy na szczyt. Panorama cudna, trzeba przyznać. Teraz przed nami zejście, które dopiero nastręczyło trudności. Schodzące ( na nogach, na pupie i jak komu wygodniej) tłumy sprawiły, ze zejście bardzo długo trwało. Było bardzo męczące i czasochłonne.
Decyzję, jaką podjęliśmy o schodzeniu niebieskim , a potem czerwonym szlakiem była zła ( ze względu na nieprzewidziane wydłużenie się w czasie wycieczki).
Innym podpowiadam, jeśli by Wam zeszło bardzo długo, pogódźcie się z taką samą trasą powrotną. Powrót niebieskim szlakiem jest piękniejszy, urozmaicony, obfitujący w cudne panoramy, ale o wiele dłuższy i …z niespodziankami. Prawie przy końcu czerwonego szlaku zabrakło oznakowań.
Ślady pokazywały jakąś wycinkę i głębokie rowy od ciężkiego sprzętu, a oznaczeń szlaku juz nie znaleźliśmy.
Ponieważ robiło się już ciemno zdecydowaliśmy schodzić „ na pałę”. Już w głębokich ciemnościach udało się nam dotrzeć do szosy w niewiadomym miejscu. I nie pomagały machania błagalne do przejeżdżających aut , aby spytać co to za miejsce, ponieważ nikt nie chciał stanąć widząc „ zmachanych obdartusów”.
Wreszcie stanęło jakieś auto ( poznani w drodze turyści z Łodzi) i zorientowaliśmy się gdzie jesteśmy. Teraz byliśmy szczęśliwi! Głodni jak sto ciortów, zmęczeni potwornie ,dotarliśmy do sławetnego parkingu, gdzie czekało nasze auto. I nie będę pisać, ze wszystko było cacy, bo było do kitu!!!
Jako turyści z bagażem doświadczeń nie mieliśmy ani latarki, ani dość żarcia, daliśmy plamę na całej linii, ale……. Warto iść na Krywań, on jest na prawdę choć trudny to bardzo piękny.
Acha: świstaki nas nieźle wygwizdały, więc Wy nam już darujcie
A teraz humorystyczna sytuacja, kto chce może poczytać.
Wracamy już do domów kompletnie „wypluci z sił”, mało się odzywamy w aucie w czasie jazdy. W pewnym momencie Halinka oświadcza: „Zrobiłam na trasie bąka.”.
Moment konsternacji, ale ją pocieszam:” nic się nie stało, to ludzkie”, Teresa dodaje ;” każdemu się zdarza”, Mirka mówi: „ i czy jest o czym mówić?”
Halinka wytrzeszcza ze zdziwienia oczy i wyjaśnia;” Zrobiłam zdjęcie bąkowi na kwiatku, zobaczcie! „ Była kupa śmiechu.

Inne wycieczki Krajtrotera

Dolina Juraniowa i Bobrowiecka.

(0.0) głosów: 0
Twoja ocena: Zaloguj się
Wyjeżdżamy z Chochołowa i w Suchej Horze wjeżdżamy na teren Słowacji.  Po około 6 km  dojeżdżamy do Vitanowej i skręcając w lewo, przejeżdżamy kolejne 6 km, dojeżdżając do Orawic...

Początek grudnia w okolicach Orawic.

(4.0) głosów: 1
Twoja ocena: Zaloguj się
Wycieczka na początku zimy w okolice Orawic jest ciekawym porównaniem tego tak zatłoczonego i obleganego przez turystów miejsca w sezonie letnim do posezonowej ciszy w tym bardzo interesującym miejscu...

Banikov i Kopy od Spalonej Doliny.

(4.0) głosów: 1
Twoja ocena: Zaloguj się
Do parkingu przed szlabanem w Dolinie Rohackiej dojeżdżamy bez żadnego problemu / dokładny dojazd do tego miejsca w mojej wcześniejszej wycieczce; "Rohace od Zuberca /...

Uczestnicy wycieczki

Brak uczestników

Zgłoś się jako uczestnik wycieczki

Społeczność

Posiadamy:
5200 użytkowników,
136915 zdjęć,
14110 postów.
633 wycieczek,
285 miast,

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Pamiętaj - nigdy, nikomu nie udostępniamy Twojego adresu email!

Ostatnio na forum

Świat wycieczki
Strona główna | Kontakt | Regulamin

Zwiedzaj Świat 2008 - Turystyka na Świecie
Lukana Łukasz Piernikarczyk
Przewodnik, turystyka na Świecie - Turystyka w najlepszym wydaniu