
Wejście do muzeum w Kairze i mały Sphinx

Ot fragment obelisku z hieroglifami

Pełno pilnującej policji na terenie muzeum

Egipska karetka pogotowia ... spoooora (w sensie że długa)
Zaczęło się z samego rana. Około 2 w nocy podjechał pod nasz hotel autokar, który zabrał nas w długą podróż do Kairu. Jechaliśmy naprawdę dosyć długo, więc polecam wszystkim poduszkę do autokaru by mieć siłę potem na zwiedzanie :).
Dojechaliśmy do Kairu. Na początku skierowano nas do zwiedzania muzeum narodowego. Nasz przewodnik, który był Egipcjaninem lecz świetnie mówił po polsku, powiedział byśmy oddali wszystkie aparaty do niego a on da je do przechowalni. Niestety jest całkowity zakaz robienia zdjęć nawet bez flesza w tym muzeum. Nawet telefony komórkowe rekwirowali. … i osobiście nie radze próbować robić zdjęć gdyż ochrona bardzo sprawnie zabiera aparaty i nie wiem jak potem jest z odzyskaniem ich. Ogólnie muzeum super, ale by zwiedzić całe to trzeba poświecić hohohoho czasu i jeszcze więcej. Ale fajnie jest, pełno zmumifikowanych istot (nie tylko ludzi ale i zwierzęta) budowy grobowców, maska Tutenchamona, łodzie i wiele wiele innych rzeczy do zobaczenia.
Po wyjściu z muzeum aparaty nam oddano, pozwolono robić zdjęcia na zewnątrz budynku. Ogólnie muzeum jest strzeżone nie tylko w środku ale także i na zewnątrz. Policjanci stoją co kilka metrów.
No ale nie skupiajmy się tylko na muzeum, przecież nie tylko to jest do zwiedzania w tym mieście :).
Po muzeum przewodnik zaproponował 2 wyjścia … albo kto chce jedzie autokarem na obiad, albo kto chce dopłaca kilka dolarów i spływa łodzią po Nilu. … jak szaleć to do końca ;) więc spłynęliśmy Nilem. Tam z nami popłyną nasz przewodnik który opisywał nam poszczególne budowle, (np. na jednym ze zdjęc jest dawna siedziba prezydenta) i jeżeli ktoś mówi ze żyje w ciężkich „blok-hałsach” i nie zna sąsiadów z klatki to niech zobaczy na zdjęcia i takie duuuze budynki mieszkalne :).
Po Nilu obiadek na statku, a potem jazda w stronę Gizy i piramid, jedni mają pałac kultury i nauki za oknem, inni góry jeszcze inni morze bałtyckie lub mazurskie jeziora a tam z okien widać piramidy :). Zanim dojechaliśmy do piramid przewodnik pokazał nam jak tworzone były papirusy … więc teoretycznie po krótkim kursie ze zdjęć każdy z nas może tworzyć papier z liści :).
Po tej lekcji historii udaliśmy się pod piramidy. Tutaj też dostaliśmy kilka wskazówek odnośnie jak rozmawiać z nachalnymi sprzedawcami by im odmówić w ich języku, … no o piramidach nie ma co pisać, trzeba tam pojechać i zobaczyć :) tak samo sfinxa trzeba zobaczyć, mnie osobiście rozczarował lekko :) myślałem że jest większy. O piramidach mogę tylko powiedzieć iż wejść do środka jest ciężko, przyjmują tylko określoną ilość turystów dziennie i za sporą opłatą, nam się na szczęście udało wejść tylko do małej piramidki jednej z żon faraona po zapłaceniu niewielkich pieniążków dla ochroniarza wejścia :) … tam pieniążkami da się sporo w sumie załatwić ;)
Po zwiedzeniu piramid, porobieniu sobie pamiątkowych fotek pojechaliśmy na jakiś targ do Kairu by kupić sobie Hibiskus, Tytoń do fajek wodnych itd. po czym udaliśmy się w długą drogę do hotelu , i tu znowu poduszka się przydaje :)
Z ciekawostek mogę napisać (widać to na kilku ostatnich zdjęciach) że mają niezły syf i brud na ulicach, do tego jest tam pełno budowli które są nie dokończone a ludzie cały czas tam mieszkają, powody dla czego nie ma tam drzwi i okien ?? bo wtedy Est jako budynek w budowie za który nie płaci się podatku, a że jest tam tak ciepło jak jest i pada też prawie nigdy to żyją sobie tam ludzie :).
No to tyle :) i przepraszam za tak późne wstawienie relacji.