Chwila wolnego czasu, więc w góry. Tym razem ponownie na drugą stronę granicy, gdzie głównym celem ma być Baginiec, na którego zboczu stoi dawna chata, obecnie hotel, w którym można dla celów leczniczych wykąpać się w piwie. Zanurza się w tym celu w wielkiej kadzi po szyję w tym płynie, a dodatkowo do wypicia dostaje się kufel chmielowej zupki.
W ten sposób kuracja jest pełna, bo od wewnątrz organizmu i z zewnątrz.
Ja oczywiście nie po to tam szedłem, ale chciałem zobaczyć hotel po zmianach i... jestem trochę rozczarowany, gdyż przestał pełnić tradycyjną rolę schroniska. Są określone pory kiedy można coś zjeść, wypić , a ja trafiłem na przerwę prawie 2-godzinną. Hotel w środku piękny, to nie ulega wątpliwości. Trzeba pogodzić się z tym, że teraz pełni inną rolę ... i dobrze.
Zanim tam dotarłem, najpierw pociągiem z Czeskiego Cieszyna przyjechałem do Nawsia (rodzinna miejscowość Halinki Mlynkowej), skąd od razu z peronu wystartowałem zielonym szlakiem w kierunku Jabłonkowa o godz. 9.59. Jabłonków tylko liznąłem, gdyż przed mostem musiałem odbić z tyłu dworca autobusowego aby dostać się do niebieskiego szlaku właśnie na Baginiec. Ten niebieski odcinek pokonywałem dopiero 2 raz w życiu, w przeciwieństwie do innych kolorów tej trasy, którymi często wędruję. Na ten odcinek wstąpiłem o 10.19.
A potem to już podziwianie krajobrazu, przyrody (choć widoczność zbyt dobra nie była). W Pisecznej byłem o 10.45, a na Baginiec dotarłem o 11.35. Tam też nastąpiła zmiana koloru szlaku na czerwony.
Przełęcz Groniczek - 12.20. Wzdłuż zbocza Stożka po czeskiej stronie i potem oddalając się od niego dotarłem na miejsce postoju, czyli do Chaty Filipka o 13.20. Po zasmakowaniu czopowanego radegasta dalsza wędrówka o 13.50, z tym, że zaraz po pięciu minutach kolejna zmiana koloru szlaku, ponownie na zielony i nim już zejdę do mety, czyli do Gródka - 14.55.
Meta oczywiście na nowym przystanku kolejowym, co będzie widać na zdjęciu, bowiem w przeciwieństwie do nas, w Czechach wymienia się całe torowiska, buduje lub modernizuje przystanki, dworce kolejowe, buduje ekrany wzdłuż torowisk (o drogach może wspominał nie będę), zwiększa się ilość pociągów, obniża ceny biletów .... i im to się opłaca,
dla Polaków to zabrzmi jak herezja, ale tak jest!!!