
Postanowiłem przejść się znanym zielonym mi szlakiem z Bocanowic na Kozubową, choć tak nie do końca. Parę lat temu zmieniona została początkowa część trasy i jeszcze nawet tej zmiany nie ma na mapach. Chciałem to w końcu poznać i tak się dziś stało. Dla mnie poprzednia wersja szlaku była ciekwasza, no , ale trudno.
Pociąg przywiózł mnie do Bocanovic o 11.03 i wtedy nastąpił start. Po połączeniu się tej nowej wersji ze starą, na zboczu Małej Kiczery zaczęły kusić mnie sobą leśne maliny. Skwapliwie z tego skorzystałem.
Na Małą Kiczerę wyszedłem o 12.10, a na następną za nią Małą Kikulę o 12.23. Zejście z niej do Przełęczy (Sedlo) pod Małą Kikulą nastąpiło o 12.33. Potem już tylko do góry na Kozubową , do chaty. Tam doszedłem o 13.00 i przez 45 minut odpoczywałem i zjadłem obiad , do tego piwo.
Potem powrót żółtym szlakiem w dół, tym razem do Nawsia. Wcześniej na kilka minut wyszedłem do kaplicy nad chatą, tam niedługo na Anny będzie tradycyjny doroczny odpust.
Wędrowanie było możliwe dzięki sporemu wiatrowi, który chłodził ciało i nie czuło się spiekoty.
Kolejne etapy schodzenia - 14.35 miejsce zwane Nad Milikovem, potem sam Milikov 15.23 i w końcu o 16.00 dotarłem do mety na dworcu kolejowym w Nawsiu.
Przejście już samym Nawsiem nieciekawe z racji tego, że tam już nie było wiatru. Do mety doszedłem czując się jak frytka na rozgrzanym oleju, ale to nie przesłoniło samych pozytywów tej malinowej trasy.