Przez Małą Fatre Luczanską - relacja z podróży

Termin podróży: 2008-09-01 - 2008-09-05
Bielsko Biała-Zwardoń-Cadca-Zilina-Fackovske sedlo-K'lak-Hnilicka Kyćera-Minćol-Strećno-Zilina-Zwardoń-Bielsko Biała
Trasa: Fackovske sedlo 802m.n.p.m » Klak 1352m.n.p.m » Hnilicka Kyćera 1218m.n.p.m » Velka Luka 1475m.n.p.m » Minćol 1364m.n.p.m » Strećno » Swietochlowice 
Zachod slonca na Klaku
Widok z Ostrej Skaly
Widok w kierunku Vielkiej Luki
Widok z Mincola na Martin i Vrutky
Widok z Mincola na Martin
01.09.2008 Poniedzialek
Z Piotrkiem spotkalismy sie o 9:15 na dworcu glownym w Bielsku Bialej.Po kilkunastu minutach siedzielismy juz w pociagu do Zwardonia.W Zwardoniu okazalo sie ze bilety na odcinek graniczny Zwardon-Cadca-Zwardon tzw. przejsciowki sa wazne tylko dwa dni,a normalny bilet tam i z powrotem ma cene wzieta chyba z kosmosu.Wobec tego kupilismy bilet graniczny w jedna strone do Cadcy,stwierdzajac ze o powrot bedziemy sie martwic w piatek.
W Cadcy bylismy po ok.pol godzinie jazdy i mielismy 30 minut do pociagu jadacego do Zyliny,wiec po kupnie biletow udalismy sie na pierwsze slowackie piwo.Komfortowym slowackim szynobusem po 40 minutach znalezlismy sie w Zylinie.Autobus do Prievidzy odjezdzal o 14 wiec mielismy jeszcze pol godzinki na sprawdzenie wszystkich potrzebnych rzeczy i dokupienie zapasow,bo za poltora godzinki mielismy sie znalesc w gorach,daleko od cywilizacji.W malym ciasnym autobusie spotkalismy pieciu slowakow w srednim wieku tak samo obladowanych jak my,samymi wielkimi plecakami ktorzy zajeli cala przestrzen na bagaz.Jakos sie upchnelismy i o 15 wyładowalismy sie na przeleczy Fackovskiej.
My ruszylismy zoltym szlakiem w kierunku szczytu Klak a slowacy na piwo do szalasu.Podchodzac na Revań 1204 m.n.p.m zegnalismy cywilizacje mijajac ostatnich ludzi na szlaku i zostawiajac gdzies w dolinach wsie i miasteczka.Wrzesniowe slonce grzalo jeszcze mocno i o 17:30 stanelismy na szczycie Klak 1351 m.n.p.m.Kilka minut pozniej zjawili sie slowacy z autobusu,pytali o wode bo na ich mapie nie bylo zaznaczonych zrodel,troche zesmy sie usmiali z Piotrkiem bo mape mieli chyba przedwojenna.Pogadalismy,wypilismy za przyjazn polsko slowacka ich domowa sliwowice i poszli na przelecz Vrićanska szukac wody.My zas czekalismy na zachod slonca,widoki byly cudowne.Pozostalo jeszcze znalezc miejsce na rozbicie namiotu co wcale nie bylo takie latwe na skalistym wierzcholku ale sie udalo i tak zakonczyl sie pierwszy dzien.

02.09.2008 Wtorek
Wstalismy jeszcze przed wschodem slonca.Sniadanko jedlismy jak pierwsze promienie wygladaly zza gorskich szczytow,jednoczesnie robiac fotki by nic mi nie umknelo.Dosyc szybko udalo nam sie spakowac nasz "domek" i plecaki.
Ruszylismy czerwonym szlakiem przechodzac przez skalki na ładny szczyt Ostra Skala 1220 m.n.p.m a nastepnie schodzac na przelecz Vrićańska gdzie wedlug mapy mialy byc zrodla.Musielismy uzupelnic zapasy wody na dalsza czesc dnia wiec zostawilismy plecaki i poszlismy szukac.Udalo sie po 10 minutach znalezc obfite zrodlo,te slowackie mapy sa niezawodne.Po zatankowaniu do pelna ruszylismy dalej.Na szczycie Skalki 1191m.n.p.m zastalo nas lekkie popoludnie wiec w tym miejscu postanowilismy ugotowac obiad,polezec i poopalac sie.Po okolo 2 godzinach ruszylismy dalej przez Janikova 1163m.n.p.m,przelecz pod uplazem i Uplaz doszlismy na przelecz pod Hnilicka Kyćera gdzie bylo nastepne zrodlo wody,drugie i ostatnie na naszej dzisiejszej trasie.Po uzupelnieniu zapasow ruszylismy na Hnilicka Kyćere,wspinaczka na szczyt byla pieklem.Stromizna jaka poprowadzony jest szlak rowna sie tylko tatrzanskim ale nie ma nawet jednego kamyka tylko uklepana ziemia,zadnych zakosow tylko prosto w niebo jak strzala.Nie wiem czy jest mozliwe zejsc tam np po deszczu a jak juz to musi byc horror.Po tej mece stanelismy na szczycie Hnilickiej Kyćery 1217m.n.p.m.Rozbilismy namiot,zjedlismy kolacje,zapalilismy ognisko i.....zerwal sie wiatr.Musielismy zgasic szybko bo wydawalo sie za zaraz cale ognisko wiatr zdmuchnie w doline.Poszlismy spac a wlasciwie czekac kiedy potezna wichura zacznie wyrywac nasz namiot.Zasnalem,obudzil mnie jakis trzask i slysze ze cos kolo nas łazi,powiedzialem Piotrkowi ale jakos sie tym nie przejal i spal dalej.po raz drugi zasnalem.

03.09.2008 Sroda
Poranek,otworzylem oczy-cisza,absolutna cisza tak jak by ta nocna wichura to sen.Jednak po wyczolganiu sie na zewnatrz widac ze to nie sen.Wichura powyciagala szpilki i sledzie.
Sniadanie,pakowanie i w droge,kolejny sloneczny i cieply dzien przed nami.Przedpoludniowy odcinek troche monotonny,wiekszosc przez las,za to mamy mnustwo cienia w tym goracym dniu.Doszlismy do przeleczy Majbikova,tu mielismy pierwszy powazny problem,brak wody.Wszystkie zaznaczone zrodelka wyschniete jak na pustyni.Zdecydowalismy sie opuscic szlak i szukac potoku zaznaczonego na mapie.Po okolo godzinie szukania w upale,udalo sie ,mamy tak wazna dla nas zwykla wode.Bez ktorej musielibysmy zejsc w doliny,nie osiagajac zalozonego celu.
Po poludniu doszlismy w okolice Vielkiej Luki 1475m.n.p.m-najwyzszy szczyt tej czesci fatry.Ładny widok na miasta Martin i Vrutky a takze Mala Fatre Krywanska.Ale sam szczyt zabudowany jest antenami i nadajnikami.Prowadzi na niego droga z Martina.Wielkie bylo nasze zdziwienie ze zastalismy tam tylko hulajacy wiatr.
Doszlismy na ladny szczyt Minćol 1364m.n.p.m,miejsce naszego ostatniego biwaku w gorach.Wiatr szalal tu juz na calego,to znak ze nadchodzila zmiana pogody.Na szczycie o dziwo trzech slowakow,pierwsi ludzie jakich spotkalismy od naszego rozstania z poprzednimi na Klaku.Szybko sie zmyli do Martina a my przystapilismy do rozbijania namiotu.Po ostanich doswiadczeniach bardzo dokladnie wszystko naciagajac.Nocna panorama na oswietlone miasta powalala i mimo kolejnej wichury warto bylo znow rozbijac sie na szczycie.

04.09.2008 Czwartek
Mimo wiatru slonko pieknie swieci.Dzis opuszczamy te piekne gory wiec dlugo celebrujemy sniadanie.Wychodzimy,kilka fotek przy dawnej lini frontu pod Mincolem.Sa tu jeszcze zachowane okopy oraz dzialo artyleri.Stromymi zboczami zeszlismy w kierunku Streczna.Wiatr ustal ale za to nadciagnely chmury,konczy sie piekna pogoda jaka mielismy od samego poczatku naszej wyprawy.W Strecznie poczulismy zmeczenie tymi kilkoma dniami.W pensjonacie Irenka czekal na nas zbawczy prysznic,prawdziwy obiad i morze piwa.Przy drugim kufelku podziwiajac plynacy Vag i ladny zamek na wysokiej skale,lunal ulewny deszcz.Co jeszcze bardziej poprawilo nam humory ze nie musimy moknac.

05.09.2008 Piatek
Przed poludniem opuscilismy urocza miejscowosc i bez niespodzianek dojechalismy do granicy Skalite-Serafinov.Do zwardonia doszlismy spacerkiem w 10 minut.Akurat byl pociag do Katowic,w bielsku pozegnalem piotra i tak zakonczyla sie nasza wyprawa.

Inne wycieczki Krajtrotera

Rysy ze Slowacji

(4.0) głosów: 6
Twoja ocena: Zaloguj się
Piatek 29.09.2006.
Z pracy urwalem sie dwie godzinki wczesniej.Szybkie dopakowanie plecaka i zasowam na autobus...

Uczestnicy wycieczki

Brak uczestników

Zgłoś się jako uczestnik wycieczki

To jest tylko wycinek dyskusji z forum. Przejdź na forum o tym temacie
Autor Wiadomość
Wysłano: 2009-04-06 21:40:53
No z pozoru tak,Jednak gory te sa calkowicie odmienne od Beskidow.Przede wszystkim dosyc strome zbocza,bardzo duzo skalek i mniej zalesione szczyty o dlugich i glebokich dolinach nie wspominajac.
Wysłano: 2009-04-06 21:34:21
no piekne dzieki,fajne fotki, cus jak u nas w Beskidach
pozdr,..
Wysłano: 2009-04-06 21:21:12
Tak wiec udalo mi sie dodac jeszcze kilka nowych fotek
Wysłano: 2009-04-05 22:02:48
niedoceniana Mala Fatra,a jak tam pieknie,
przydaloby sie wiecej fotek,....
Wysłano: 2009-03-18 19:34:55
No teraz jest elegancko :)
To jest tylko wycinek dyskusji z forum. Przejdź na forum o tym temacie

Społeczność

Posiadamy:
5200 użytkowników,
136744 zdjęć,
14105 postów.
633 wycieczek,
285 miast,

Newsletter

Twój e-mail:
Twoje imię:
Pamiętaj - nigdy, nikomu nie udostępniamy Twojego adresu email!

Ostatnio na forum

Świat wycieczki
Strona główna | Kontakt | Regulamin

Zwiedzaj Świat 2008 - Turystyka na Świecie
Lukana Łukasz Piernikarczyk
Przewodnik, turystyka na Świecie - Turystyka w najlepszym wydaniu